Mąż najwyraźniej sfiksował. Ledwo zaczął się nowy rok, godzina dziewiąta czterdzieści trzy, a ja słyszę raban czynnego silnika. Jęczenie bo jak się wróciło z sylwestra o piątej piętnaście to co to są cztery godziny spania. Aż mózg mi się rozszarpał. Hormon wzrostu u męża chyba kiepsko się wytwarzał bo wyrósł z niego taki konusek ledwo co mojego wzrostu.